fbpx
 

HistorieGorzki smak życia

19 Listopad 2020

Mam na imię Natalia i jestem z Legnicy. Nie jestem osobą, która lubi się skarżyć na swoje życie, ale nigdy nie powiem, że miałam lekko. Życie doświadczyło mnie na tyle intensywnie, że niejednokrotnie myślałam o jego zakończeniu. Zawsze jednak w całości trzymała mnie moja rodzina, która do dnia dzisiejszego jest moją opoką i wsparciem.
Odkąd pamiętam, zawsze miałam obowiązki. Nie miałam dzieciństwa wypełnionego zabawą jak moi rówieśnicy. Moja siostra urodziła się chora i wymagała ciągłej opieki. Z racji tego, że żyliśmy tylko z moją mamą to wiedziałam, ze mnie potrzebuje i porzuciłam wszelkie plany na studia czy rozwijanie pasji. Niepełnosprawność siostry przekładała się na wszystkie aspekty mojego życia. Nie miałam dzieciństwa ani chłopaka, ponieważ musiałam pomagać mamie. Siostra zmarła w wieku 19 lat. Bardzo to przeżyłam, ponieważ mimo tego, że opieka nad nią sprawiła, że wiele mnie ominęło to mimo wszystko bardzo ją kochałam i nigdy nie życzyłam jej śmierci.
Dopiero od tego momentu, gdy miałam ponad 20 lat, zaczęłam swoje życie. Prędko wyjechałam z rodzinnej miejscowości, spragniona nowych doświadczeń, znajomości i miejsc. Zatopiłam się w życiu towarzyskim i szybko się nim zachłysnęłam. Poznałam wówczas swojego męża, który jak się później okazało, był zwykłym przemocowcem i krętaczem. Nim jednak wyszło to na jaw, trwałam w związku pełnym kłótni. To był mój pierwszy partner, nie potrafiłam od niego odejść. Wydawało mi się, że tak musi być.
Mimo tych złych doświadczeń zgodziłam się na ślub. Z perspektywy czasu pluję sobie w brodę, jednak wtedy głęboko wierzyłam w to, że ślub zrobi z niego lepszego człowieka. W niedługim czasie urodził się nasz syn. Martwy. Kolejny raz doświadczyłam w swoim życiu okrutnego rodzaju śmierci. Tylko matka była moim wsparciem i tylko ona rozumiała mój ból – przecież też straciła dziecko.
Byłam w tym czasie jak wahadło zawieszone w próżni. Przez chwilę byłam z mężem, za moment wracałam do matki i tak w kółko. Nie potrafiłam się uwolnić, a wszystkie rady wpuszczałam jednym uchem, by drugim je wypuścić. Nie pracowałam, nie miałam na to siły. Pracował mąż, ale skrzętnie wyliczał mi każdy grosz. To nie był związek oparty na partnerstwie – teraz to wiem.
Wzięłam wtedy swoją pierwszą pożyczkę, ponieważ nie miałam swoich pieniędzy. Poczułam się do tego niejako zmuszona, ponieważ mąż zagroził, że nie będzie mnie utrzymywał. Nie miałam nawet na podpaski, a od matki wstyd byłoby cokolwiek wziąć.
Postanowiłam podnieść się z kolan i iść do pracy, aby spłacić swoje zobowiązanie. Nie sądziłam, że pożyczka będzie miała tak wysokie oprocentowanie. Dług zaczął rosnąć w zastraszającym tempie, a ja poczułam, że tonę. Mąż nie wiedział o moim zadłużeniu, bo wszystko by mi zabrał. Nikt nie wiedział. Tylko ja i wierzyciel.
Bałam się strasznie momentu, gdy wszystko wyjdzie na jaw, więc zaciągnęłam kolejną chwilówkę, na spłatę poprzedniej. Nawet nie wiedziałam, że mentalnie wchodziłam w coraz głębsze bagno. Nieprzerobione traumy, niewiedza na temat działania firm pożyczkowych i strach przed mężem, dotknęły mnie do tego stopnia, że pierwszy raz w mojej głowie pojawiła się myśl o samobójstwie.
Wtedy poczułam, że dłużej nie dam rady dźwigać ciężaru swoich decyzji. Zwróciłam się po pomoc do mamy. To była jedyna osoba, która zawsze mnie przyjęła i poratowała. Zostałam u niej na kilka dni, odważyłam wylać z siebie cały żal, smutek, strach… Wtedy w końcu dotarła do mnie jej rada, żebym zostawiła męża i wróciła do niej. Że razem damy sobie radę.
To było burzliwe rozstanie. Pełne złości i obelg ze strony byłego męża, ale udało się. Rozwód został ogłoszony bez orzekania o winie, a ja wróciłam do mamy. Jednak ani jej pensja, ani moje starania nie mogły pokryć wszystkich zobowiązań. Bałam się, że komornik zapuka nam do drzwi.
Którejś nieprzespanej nocy, gdy nocne bolączki wyrywały mnie z łóżka, postanowiłam zabić czas gapiąc się w telefon. Pokazała mi się się reklama upadłości konsumenckiej. Ten termin był mi zupełnie obcy, a ciekawość była silna. Z racji późnej godziny i chęci kontaktu ze strony kancelarii, wypełniłam ankietę. Następnego dnia otrzymałam telefon. Niełatwo było opowiedzieć to jeszcze raz, ale dzięki tej rozmowie odzyskałam wiarę.
Dziś moje problemy są miałkie w skali przeszłości, ponieważ wniosek złożony do Sądu został rozpatrzony pozytywnie. Myślę, że niedługo już całkiem uwolnię się od ciężaru dawnych dni. Będę również ostrożniejsza na przyszłość.

Eureka-Restrukturyzacje Sp. z o.o.

ul. Bohaterów Warszawy 21
70-372 Szczecin
tel. +48 608 088 555
konsultacje@eurekarestrukturyzacje.pl
NIP 8522599514, REGON 321278439
KRS 0000434205

pl_PLPolish